Kickboxing w Polsce
Na początku lat 80-tych w Polsce właściwie nie wiedziano jeszcze jak wygląda kickboxing na świecie, jednak w kręgach młodzieżowych "kick" już wywoływał coraz większe zainteresowanie. Przyczyn swoistej hossy na kickboxing można upatrywać również w zwykłej ciekawości, w przystępnej formie oraz w tym, że obok wyczynu istniała także forma rekreacyjna i zawodowa tej dyscypliny. Jedno jest pewne - zainteresowanie wzbudzają sukcesy, z a w tamtych czasach kickboxerzy zadziwiali sukcesami cały świat. Pionierem polskiego kickboxingu był Andrzej Palacz. Zaczynał od boksu, a potem trenował karate, jednak z biegiem lat zaczął dostrzegać w karate wiele nie udogodnień dla wyczynu sportowego. Przede wszystkim uderzała go stylowa izolacja, przeciw której się buntował. Palacz postanowił wprowadzić wszystkie te techniki, z różnych stylów, które są najskuteczniejsze. Jego podopieczni zaczęli sparować, co w karate było niedopuszczalne. Pojawiały się kontuzje, siniaki, złamania, odrapania, więc postanowił wprowadzić kolejną innowacje jak na tamte czasy - sprzęt ochronny. Umożliwiło to uczynienie walki sparingowej bardziej realną i mniej kontuzyjną.
Palacz wprowadził do treningu szereg innych nowości zaczerpniętych z zagranicy. Chłopcy skakali na skakankach, korzystali z worków bokserskich, gruszek, stosowali ochraniacze. Już coraz mniej przypominało to treningi karate, a zaczęło upodabniać się do zajęć bokserskich. Zastosowane metody i odejście od tradycji dalekowschodnich sztuk walki, od kodeksu busido i całej filozofii życia związanej ze sztuką walki, przysporzyło palaczowi wielu wrogów w kręgach karateckich. W roku 1981 zorganizowano w Polsce pierwsze mistrzostwa Polski w karate wszechstylowym, czyli kickboxingu. Na specjalne zaproszenie przyjechał słynny Dario Gamba. Przeprowadził kilka treningów, podszkolił instruktorów i trenerów oraz przeprowadził seminaria. Miał on wtedy okazję zobaczyć trening Palacza i wbrew oczekiwaniom nie zbeształ go za pogwałcenie tradycji, a udzielił wielu cennych wskazówek, które bardzo się przydały intuicyjnie trenującej grupie studentów Politechniki Warszawskiej, na czele z Palaczem. Wśród trenujących studentów dużym talentem organizacyjnym wykazał się Marek Frysz. Trafił on do grupy palacza poprzez ogłoszenie wywieszone na uczelni. Pewnego dnia na Sali zabrakło miejsca dla ćwiczących. Wtedy właśnie objawił się Frysz, który bardzo sprawnie zorganizował nową salę. Potem coraz bardziej angażował się w sprawy organizacyjne, aż w końcu wybrano go prezesem studenckiego klubu. Wkrótce doprowadził do wyjazdu SKK PW na mistrzostwa świata na Węgry. W 1984 Frysz doprowadził do ogólnopolskiego zjazdu liderów klubów karate, wykazujących zainteresowanie kickboxingiem. Na tymże krajowym sejmiku powołano Rade Klubów Kickboxingu. Wkrótce Frysz sprowadził do Polski jednego z liderów WAKO, Jana Willera Stokera, który był niezwykle (pozytywnie) zaskoczony zakresem działania polskiego kickboxingu oraz jego poziomu sportowego. Przeprowadził on kursy sędziowskie oraz instruktorskie i wytyczył kierunek działań podporządkowany pod WAKO. Ze względu na opieszałość i niechęć władz komunistycznych Polski Związek Kickboxingu udało się zarejestrować dopiero 7 lipca 1989 roku, a jego pierwszym prezesem został rzecz jasna Marek Frysz.
|